Obiektywnie dobry obiektyw. Robimy pierwsze zdjęcia.

Nawiązując do poprzedniego wpisu postanowiłam jak najszybciej przetestować nowy-stary obiektyw.

Wyskoczyłam na spacer na dwie godzinki jako, że pogoda w mój jedyny w tym tygodniu wolny dzień trafiła się idealna. Słońce, plaża, piasek… o tym można było jedynie pomarzyć, bo temperatura zdecydowanie nieodpowiednia na łapanie opalenizny. Ale owszem, było dziś prawie bezchmurnie.

Zabrałam ze sobą tylko zestaw Canon 50D + Helios 44m-4. Całkiem wygodnie się to trzyma więc ergonomia na plusik! Ciężar też ok, waży więcej niż plastikowy obiektywik 50mm 1.8f od Canona, ale ani szyja z zawieszonym paskiem, ani ręka nie ucierpiały. Ucierpiały jedynie stopy 😉

Przechodząc do zdjęć.

Nie kupiłam Heliosa dla fotografii pejzażu, to byłoby głupie, pfff. Żeby nie było, sprawdziłam czy się nadaje. Cóż, rozmycie poza wyostrzonym obiektem wygląda jakby zdjęcie było poruszone. Bleh. Tfu. Nie nadaje się. Kadr zresztą też za wąski… nie ma o czym gadać 😉

Foto z bliska jak najbardziej. Nikt mi nie chciał dzisiaj pozować to musiałam się posiłkować zwierzyną, “martwą naturą” i tym co mi na drodze stanęło.

Powiem tak, wiadomo, że AF brakuje bo o szybkim wyostrzeniu nie ma mowy więc co ucieka jest raczej ciężkie do uchwycenia. Ale co się ustawi, wyceluje i ustrzeli zasługuje na 5+. Na pewno obiektyw będzie ze mną w terenie częściej niż portretówka Canona. Taka niespodzianka.

img_1743

img_1751

img_1758

img_1761

img_1767

A na koniec dodam, że testowałam też “łatkę” Magic Lantern dla Canona 50D i nagrałam trochę filmów na spacerze. Jeszcze muszę dorwać jakiś program do montażu i zobaczymy czy da się z tego złożyć jakiś mini reportaż z dzisiejszej wycieczki.

Jeśli jesteście zainteresowani zakupem starszych obiektywów do swoich cyfrówek i nie wiecie jak się do tego zabrać zapraszam do mnie. Piszcie, pytajcie. Czego się sama nauczyłam chętnie przekażę też Wam. Na inne pytania też odpowiem więc bez krępacji…

Advertisements

Italian Festival – Zapowiedź!

Cześć!!

Wrzesień w moim mieście to początek najróżniejszych festiwali, od portugalskich przez włoskie, hiszpańskie, indyjskie i pewnie jeszcze jakieś inne. Właściwie do samego listopada każdy znajdzie coś dla siebie.

Dzisiejszy wpis wraz z galerią, którą macie o tam, poniżej… jest o włoskim festiwalu w Peterborough. Wydarzenie weekendowe, było całkiem ciepło więc na głównym rynku pojawiło się mnóstwo ludzi. Wszyscy odwiedzający chętnie korzystali z usług rozstawionych dookoła straganiarzy. Do kupienia były gotowe dania, owoce, warzywa, sery, makarony, ciasta, mięsa, świeżo wypiekana pizza z pieca, prawdziwe włoskie lody, do których kolejka była długa jak do Pewexu. Były też stragany pełne souvenir’ów. Ciężko powiedzieć, czy zakup na straganie w Peterborough powiedzmy breloczka z fotografią Koloseum ma sens, ale może jak ktoś był we Włoszech i zapomniał takiego breloczka kupić, to akurat na festiwalu mógł to sobie nadrobić 😉

Jako fotograf uliczny tegoż wydarzenia zostałam poczęstowana świeżymi oliwkami oraz w wielu przypadkach otrzymywałam odwzajemnione uśmiechy gości festiwalu. Muszę przyznać, że to bardzo miłe uczucie!

Dla fanów motoryzacji na rynek zawitali właściciele włoskich klasyków, Ferrari, Lamborghini, ale również kilka całkiem nowych, salonowych aut Fiata, równie wartych pooglądania z bliska.

Na poniższych fotografiach macie malowanie twarzy, wesołych straganiarzy i trochę motoryzacji 🙂 Niedługo postaram się dorzucić resztę zdjęć, które są gotowe na wrzutkę.

Hi!
I’ve got first part of photos from the last weekend on a Cathedral Square in Peterborough!
Feel free to check out that Italian pizz…uhm, I mean.. Italian Festival photo gallery! C’ya!

Czytaj dalej (klik na ‘continue reading’):

Continue reading “Italian Festival – Zapowiedź!”

Car show – Wansford

Na motoryzacji znam się średnio, ale pozachwycać oczy lubię jak każdy. Tu wyjątkowo udało mi się uczestniczyć w wystawie klasycznych, starych aut brytyjskich i to jest coś co dotychczas widziałam w telewizji. Z bliska wydają się jeszcze mniejsze i bardziej urocze. Teraz już rozumiem dlaczego tutejsze garaże są tak ciasne… 😉 Ale wracając do sedna – nie była to duża impreza, ale oczy zdążyły się nasycić.tomek_i_przyjaciele_logo

Dodam, że car show miał miejsce przy zajezdni kolejowej
w Wansford, gdzie oprócz poznawania historii związanej chociażby z angielskimi wagonami restauracyjnymi czy pocztowymi można wybrać się na przjażdżkę pociągiem Tomkiem!!

Zajezdnia, o której wspomniałam to świetne miejsce na kilkugodzinną zabawę dla dzieciaków. A co najlepsze, można tam dojechać pociągiem nie martwiąc się o posiadanie własnego środka transportu.

Tamtej niedzieli na wystawie aut miała miejsce również wystawa starych rowerów. Starych mam na myśli STARYCH 😀 Bicykle i rowery z nietypowymi siodełkami a’la hamak, lampy rowerowe ze świecą, a właściciele ubrani jak z tamtej epoki. Wchodzisz na taką stację i masz ochotę wyrzucić telefon i przenieść się w inne czasy bo wszystko wydaje się płynąć wolniej.

No to teraz trochę obrazków. Zdjęć jest sporo bo nie mogłam się powstrzymać. Mam nadzieję, że Wasze oczy też się ucieszą 🙂 Miłego oglądania.

Continue reading “Car show – Wansford”

Pierwsze kroki w HDR… raczkuję znaczy :)

Ostatnio przy okazji wycieczki do Wansford znalazłam chwilę na zrobienie fotki jakiejś ciekawej sceny i spróbowania sił w obróbce HDR. Zjęcie z aparatu wyszło mdłe i pewnie mimo prób standardowej obróbki nie udałoby się wyciągnąć wszystkich szczegółów ze względu na rozpiętość tonalną górnej i dolnej części fotografii.

Jak na tego typu obróbkę przystało – zdjęcie w finalnej wersji wyszło odrobinę dramatycznie, ale dzięki temu ciekawie moim zdaniem.

Ciekawe co Wy o tym myślicie?!?! Obróbka przy użyciu PS Camera Raw, później jeszcze zrobiłam małe poprawki w Lr bo troszkę wygodniej mi się w nim pracuje.

IMG_0130

IMG_0130_HDR

Top Lodge, Fineshade Wood

Piękna pogoda na spacer. 4-milowy w tym przypadku.

Top Lodge to miejsce idealne dla całej rodziny, lubiącej piesze wycieczki jak i weekendowy wypad na rowery. Bez rowerów też się da bo pożyczają, a jakże! Mają kawę, ciastka i smakowite lody truskawkowe. A do tego można pooddychać leśnym powietrzem. Mimo dużej ilości ludzi odwiedzających to miejsce w trakcie spaceru nie odczuwa się, że maszeruje się w tłumie. Wręcz odwrotnie, jest bardzo intymnie, że tak powiem.

Poniżej trochę zdjęć z Top Lodge i …

Miejsce dla dzieciaków na harcerski wieczór przy ognisku. Patyki w dłoń i można piec kiełbaski i pianki marshmallows 😉 A po kolacji hop w śpiwory i do spania. Miejsca jest mnóstwo nawet dla sporej grupy skałtów.IMG_0013

Continue reading “Top Lodge, Fineshade Wood”

Będą nowe zdjęcia, powiadam Wam!

Niewiele tego, ale wciąż można powiedzieć, że trochę nowego!

A jak się ładnie uśmiechniecie to zobaczycie też mnie! Tadaaaaaam 😉 Po raz pierwszy tutaj!

Ale to za parę godzin. Tymczasem lecę… na spacer.

IMG_0023

Wakacyjna wyprawa do Wells-Next-The-Sea

Krótki wypad nie zawsze musi być ubogi w atrakcje. Niecałe 2h drogi dzielą mnie od nadmorskiej miejscowości Wells-Next-The-Sea. Polecona miejscówka okazała się świetnym strzałem na całodniową wyprawę. Zaliczony długaśny spacer, leżenie na plaży, obcowanie z dziką zwierzyną, leśne powietrze, chłod morskiej bryzy, brytyjski fish & chips i lody gałkowe w najsmaczniejszym wydaniu. Czego chcieć więcej kiedy wyjeżdża się w południe, a plan wyjazdu jest prawie całkiem nieznany… I mimo, że czerwiec, a temperatura jak w kwietniu, było pięknie! Świetnie spędzony czas i udało mi się zrobić trochę zdjęć. Zobaczcie koniecznie co można było wczoraj spotkać  na tamtejszej plaży 🙂 Pozdrawiam i do następnego!

IMG_9699

IMG_9703

IMG_9704

IMG_9707

IMG_9741

Hambleton Village

Wieś położona w na terenie hrabstwa Leicestershire w pobliżu miasteczka Oakham. Aż z trzech stron otoczona jest rezerwatem i kompleksem wodnym o nazwie Rutland Water. Wjazd do miejscowości jak i sam Hambleton przypomina dojazd na Hel, Jest trochę szerzej jeśli chodzi o powierzchnie lądowe po obu stronach jezdni. Im bliżej samej wsi droga staje się coraz węższa aż w końcu trzeba zmierzyć się z dość stromym podjazdem w połączeniu z szerokością jezdni dla jednego pojazdu i poboczem przypominającym wąwóz! Bar-dzo cia-sno 🙂

Miejscejest bezsprzecznie idealne na długi spacer z rodziną. Ładne kilka godzin można wędrować. A wszystko to daleko od okolicznych miast przez co wioska staje się wspaniałym sposobem na weekendowy wypad aby pooddychać powietrzem zamiast spalinami.

Ostatnia sobota powitała nas piękną pogodą i choć z domu udało się wyjechać dopiero po 11:00 bo i plany na wyjazd były nieokreślone prawie do ostatniej chwili, udało się nam zobaczyć wszystko co w Hambleton najurokliwsze. Yaaay! Ahh te ciasne, angielskie uliczki, zarośnięte pnączami chatki “tambylców”, dużo i jeszcze więcej zieleni, kwiatów, masa pomieszanych zapachów roślin w powietrzu i delikatnie powiewający wiaterek w ten ciepły dzień sprawiały, że chciało się wdychać więcej niż płuca mogły tych aromatów pomieścić. Pięknie!

Chętnym odwiedzić jakieś spokojne miejsce polecam poszukać na mapie Hambleton Village. Nie ma toalet, ale za to sama natura, natura, natura… 🙂 A teraz jeszcze garść fotek z miejsca zdarzenia. A już niedługo będzie wpis o wycieczce do Lyveden New Bield, tj. około 10 mil od Corby. Pozdrawiam i do usłyszenia tuż tuż…

IMG_9577

IMG_9578

IMG_9579

IMG_9583

IMG_9601

IMG_9602

IMG_9608

IMG_9618

Cromer… My first steps at the British Seaside.

The salt was in the air, but surprisingly the wind stopped blowing that day. There was warm but mostly cloudy. When I set foot on the sand I realized how much I missed walking along the beach, holding my darling’s hand. We had a nice and relaxing day. After we came back I noticed that my face is tanned by sunlight and it’s colour is bloody red! Aaawww!

But… that day was worth of it. Look at this pic folks! That place is awesome!!

IMG_0958

More stories later… I need to take a rest.

Oundle ubrane w sweterki / Oundle wearing a sweater

Zaskoczeni? Nie ma się czemu dziwić. Nie codzień widuje się miasto, które zamienia się w wełniane królestwo. Kolorowe dekoracje zaskoczyły nas w sklepie – wózek pełen wełniastych warzyw, w centrum Oundle niemal wszystko, od przystanku po dziecięcy rowerek przypięty do ławki zostały pokryte wełną! A ode mnie wstępniak – poniżej 🙂 Jutro przyjdźcie po więcej! Zapraszam.

Surprised? There is no wonder. Not every day you can see a city that turns into a woolen kingdom. Colorful decorations surprised us in the local Waitrose – covered with wool shop trolley full of handmade wool vegetables, also in the center of Oundle almost everything – starting from the kids bike throught to bus stop were covered with wool! Some encouragement for you look pics below 🙂 And come tomorrow for more!

Oundle OundleMore info about Oundle Summer Festival. That’s an official site.

Zieloooonooo miiii

Anglia to specyficzny kraj. Wychodzisz na spacer, idziesz przed siebie, docierasz do bramy, za którą ścieżka prowadzi między polami i tam kończy się niemal cywilizacja. Błądzić tak można bez końca… Można też wyjść z miasta i dojść pieszo do kolejnego. Albo chociaż do wsi. Idąc wzdłuż łąk. Niby nic nadzwyczajnego. Ale jakie krajobrazy!

Tu zielono i pusto…

IMG_9602

… a zaraz równie zielono, ale klimat zupełnie inny. Swoją drogą nie pomyślałam wtedy o wszechobecnych pająkach. Bo nie wierzę, że ich tam nie było! Hmmm…

IMG_9621

Podsumowując, pięknie i kolorowo. Głównie zielono, ale przede wszystkim cicho i spokojnie. Jak w domu. Na wymarzony odpoczynek od hałasu i życia w mieście – gorąco polecam!

Once upon a time…

Galeria z Lincoln – dzień św. Jerzego obchodzony 23go kwietnia. My znaleźliśmy się tam przypadkiem, ale całkiem miło spędziliśmy czas zwiedzając centrum miasta, wnętrza katedry oraz dawnego więzienia na terenie Zamku Lincoln.

IMG_9455
Uliczki wąskie, a do tego niewiarygodnie strome, wejść trudno, a schodzenie to istne szaleństwo, szczególnie po deszczu, gdy kamienna droga zamienia się w ślizgawkę. Pobliskie sklepiki i lokale to po prostu cudo. Wszędzie urocze i małe okienka, a za nimi starocie dla kolekcjonerów, książki… A kawiarnie – dla mnie raj, bo niemal co kilka kroków.

IMG_9315 Continue reading “Once upon a time…”

Weekendowy wyjazd do Lincoln (UK)

Angielska pogoda jak każdy wie – lubi zaskoczyć. Tu pada, tam wieje, a za kilka chwil świeci słońce. Taką też pogodę mieliśmy wczoraj. Raz zimno i wietrznie, zaraz ciepło i słonecznie. Pierwszy raz zdarzyło mi się odwiedzić Lincoln i z pewnością tam wrócę. Atmosfera całodobowej fety. Trafiliśmy co prawda na festiwal św. Jerzego, który obchodzony jest bardzo hucznie w całym kraju, ale mam wrażenie, że w tym mieście nie ma powodów do nudy nawet w środku tygodnia. Głównym celem do zwiedzania była oczywiście katedra, ale przy okazji zobaczyliśmy też muzeum z ciekawymi wykopaliskami i dawne więzienie w Zamku Lincoln. W międzyczasie zwiedziliśmy też wnętrze katedry, która robi niewiarygodne wrażenie zarówno z zewnątrz jak i w środku, jednak nie dane mi było robić zdjęć wewnątrz katedry ze względu na brak licencji. Może następnym razem się skuszę 🙂

Że o historii miasta i obiektów zbyt wiele nie wiem to dodam, że więcej o tym i o tamtym dowiecie się ze zdjęć. Zapraszam do oglądania 🙂

IMG_9313

IMG_9465